wtorek, 17 lutego, 2026

Trudne życie Żydów na Dolnym Śląsku. Rozwój i upadek społeczności

Osadnictwo na Dolnym Śląsku przez Żydów rozpoczęło się w 1945 roku. Ich liczba w latach powojennych wynosiła siedem tysięcy. Większość z nich to osoby, które przeżyły lub zostały zwolnione z obozów koncentracyjnych. W szczególności z obozu Gross-Rosen. Również w 1945 roku rozpoczęła się kampania propagandowa, aby ci Żydzi, którzy przez całe życie przebywali na terenach polskich, przesiedlali się na Dolny Śląsk, pisze wroclawyes.eu.

Zamieszki antyżydowskie

Po zakończeniu II wojny światowej w Polskiej Republice Ludowej trwała demokratyzacja polityki wewnętrznej. W tym czasie nastroje antyżydowskie nadal rosły. Na przykład działała frakcja Natolina, która aktywnie walczyła o swoje wpływy. Politycy oskarżali urzędników partyjnych pochodzenia żydowskiego o wszystkie zbrodnie Stalina.

Działacze o żydowskim pochodzeniu byli masowo zwalniani. Nastroje antyżydowskie stopniowo wykraczały poza działalność partyjną. Wśród Polaków wielu obywateli złapało tę falę nienawiści i zaczęło oskarżać Żydów o wszystkie grzechy: represje, morderstwa, kłopoty gospodarcze i walkę z Kościołem. Pod presją część polskich Żydów została zmuszona do opuszczenia kraju.

Zamieszki rozprzestrzeniły się nie tylko na Dolnym Śląsku, ale także na terenie całej Polski. Jednak to właśnie w regionie nastroje antyżydowskie miały najbardziej burzliwy charakter. Początkowo ataki na Żydów były tylko werbalne. Następnie dodano siłę fizyczną. Polacy nie wahali się stosować jej w miejscach publicznych i różnych instytucjach.

Doszło nawet do morderstwa. Na Dolnym Śląsku głośna była sprawa masakry miejscowego zegarmistrza Chaima Rutkowicza. Ten, który odebrał Żydowi życie, zapewnił, że próbował się na nim zemścić.

Jesienią 1956 roku w Wałbrzychu odbywały się antyżydowskie demonstracje. Jednak dzięki policji i wojsku udało się uniknąć masowych pogromów. We Wrocławiu na domach miejscowych Żydów coraz częściej pojawiały się apele o opuszczenie Polski. Podobne akcje miały miejsce w Dzierżoniowie, Wałbrzychu, Białymstoku i Ziębicach. Polacy nie wstydzili się też znęcać się z żydowskich dzieci. Masowo stosowano antysemickie ulotki, które ukazywały się w Jaworze, Legnicy, Wrocławiu i Kudowie-Zdroju.

Repatriacja Żydów

Od sierpnia 1945 roku Żydzi byli zachęcani do masowych przesiedleń na Dolny Śląsk. Ludzie byli motywowani tym, że odrestaurowany obszar był idealny do zamieszkania i ożywienia życia żydowskiego. Żydzi nie mieli problemów z mieszkaniem, a lokalne fabryki, warsztaty, sklepy czekały, aż ktoś zajmie się ich rozwojem. W czasie, gdy żydowskie gazety niestrudzenie pisały o morderstwach na Podhalu, w Warszawie, powiecie kieleckim, Łodzi, na Dolnym Śląsku Żydzi byli lepiej traktowani.

Liderami osadnictwa żydowskiego byli: Abraham Rosenman, Jakub Leszcz, Jakub Egit, Ignacy Kuczyński i Icchak Turkow-Grudberg. Ci mężczyźni próbowali podążać za ideą odrodzenia narodowego i kulturowego Żydów i osiągnąć dla nich autonomię. Działacze chcieli ograniczyć emigrację Żydów z Polski. Jakub Egit upierał się, że mogą ożywić milionową osadę w kraju i odegrać znaczącą rolę we wzmacnianiu społeczności żydowskiej w Europie.

Przywódcy podkreślali również, że plany Hitlera dotyczące Europy bez Żydów nigdy nie staną się rzeczywistością. Żydom próbowano tworzyć nowe obrazy hutników, górników i rolników. To z kolei miało zniszczyć stereotypowe wyobrażenie o nich tylko jako o lichwiarzach, krawcach, Szewcach, fanatykach religijnych i ludziach niezdolnych do ciężkiej pracy.

Chociaż te hasła i nastroje miały charakter komunistyczny, przywódcy społeczności żydowskiej na Dolnym Śląsku wierzyli, że taka strategia może zmienić uprzedzenia Polaków.

Latem 1945 roku rozpoczęła się repatriacja Żydów z ZSRR. Do lokalnych komitetów Dolnego Śląska zaczęli masowo przybywać Żydzi. Ale komisje okazały się nieprzygotowane na tak dużą liczbę osób. Ponadto Żydzi zaczęli przybywać miesiąc wcześniej, niż uzgodniono. Nie było wystarczających warunków i pieniędzy, aby je zapewnić. Codziennie przyjeżdżało około 5 tysięcy repatriantów.

Trudności były wystarczające. Pomimo pewnego rodzaju romantyzacji tego procesu, Żydom było bardzo trudno. Najpierw ewakuowanych do nitki okradali bolszewicy. Następnie Żydzi byli ładowani do otwartych wagonów, które były przeznaczone dla bydła. Trzeba było czekać tygodniami, aż pociągi odjeżdżają. Zimą obraz był jeszcze bardziej przerażający. Często wagony przypominały cmentarzyska dla osób starszych, chorych i dzieci.

Po przybyciu wielu Żydów spotkało się z pobiciami i antysemickimi okrzykami na swoją stronę od polskich policjantów. Ludzie na tropie zawołali, że potrzebują Hitlera. Niestety takie sytuacje nie były rzadkością. Mimo to już w kwietniu 1946 roku na Dolnym Śląsku było około 40 tysięcy przesiedleńców, a latem 82 tysiące.

Powolny rozwój

Nie jest tajemnicą, że większość dolnośląskich Żydów została zamordowana podczas II wojny światowej, kiedy region należał do Niemiec. Po wojnie teren zaczął być zamieszkany przez ocalałych i repatriantów. Wszystkich Żydów można było podzielić na trzy główne grupy: byłych więźniów obozów koncentracyjnych, repatriantów z ZSRR i wysiedlonych z innych regionów Polski. Ta ostatnia grupa przeniosła się na Dolny Śląsk z powodu zniszczenia ich domów lub zamieszkiwania przez obcych ludzi.

Przede wszystkim przesiedlonym Żydom próbowano zapewnić maksymalną opiekę medyczną. Byli więźniowie obozów koncentracyjnych mieli po prostu okropny stan zdrowia. Najczęstszą chorobą była gruźlica. Założono różne Towarzystwa Ochrony Zdrowia Żydów, sanatoria, Szpital żydowski, dom dla sierot, żłobki itp.

Stopniowo zaczęła się rozwijać edukacja. Jidysz nauczano w szkołach, a duchowe instytucje edukacyjne w języku hebrajskim, religii i Historii Żydów. Szkoły muzyczne działały we Wrocławiu i Wałbrzychu. Jednak w 1949 roku szkoły żydowskie zostały znacjonalizowane. W 1946 roku specjalnie utworzony komisariat zajmował się produktywnością ludności żydowskiej w działalności zawodowej. Żydzi zaczęli osiedlać się w przedsiębiorstwach przemysłu lekkiego i ciężkiego, kopalniach, zakładach metalurgicznych.

Aktywizowało się także życie religijne. Na Dolnym Śląsku działały mykwy, koszerne stołówki. Do 1948 roku powstało również wiele żydowskich partii politycznych. Ich swobodna działalność i udział Żydów w organizacjach międzynarodowych pozwoliły im stworzyć substytut niepodległości, coś w rodzaju autonomii. Żydzi mieli prawo do swobodnego rozwoju kultury, edukacji, gospodarki i działalności politycznej.

Długa migracja numeryczna Żydów. Wielu chciało ponownie połączyć się z rodzinami, a niektórzy panicznie bali się nadejścia reżimu komunistycznego. Po pogromie w Kielcach w lipcu 1946 roku, około 35 tysięcy Żydów opuściło Dolny Śląsk. Udali się do obozów z przesiedleńcami w Niemczech i we Włoszech. Ponadto w latach 1945-1948 miała miejsce również nielegalna emigracja do Palestyny. Państwo w pełni poparło ten proces.

Degradacja

Wiosną 1949 roku na Dolnym Śląsku pozostało około 43 tysięcy Żydów. Zezwolenie na emigrację do Izraela spowodowało wyjazd kolejnych 16 tys. obywateli. Zostali pozbawieni polskiego obywatelstwa. Zaczęto również zamykać żydowskie szkoły, instytucje kulturalne, nacjonalizować spółdzielnie i szkoły.

Na początku zimy 1949 roku Państwo zlikwidowało również partie i organizacje syjonistyczne. W 1950 roku w miejsce żydowskich organizacji społecznych zaczęło działać Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce. Na początku 1960 roku w regionie mieszkało około 8 tysięcy Żydów. Życie religijne stawało się coraz bardziej skomplikowane, podobnie jak sytuacja finansowa. Żydzi nie mogli naprawiać synagog, pojawiały się trudności z dostarczeniem koszernej żywności. Zmniejszała się również liczba rabinów.

Wiosna 1968 o władzę walczyła Polska Zjednoczona Partia Robotnicza. W swojej kampanii aktywnie wykorzystywała antysyjonistyczne apele. Doprowadziło to do podsycenia odpowiednich nastrojów i działań przeciwko Żydom. Z Dolnego Śląska wyemigrowało wówczas kolejne trzy tysiące osób. W rezultacie w regionie pozostało tylko 500 Żydów.

.......