Na początku II wojny światowej Wrocław był siedzibą VIII Okręgu Wojskowego, który został utworzony przez nazistów. Według historyka Jerzego Marona, Polacy mieli szczęście, że wojna rozpoczęła się 1 września 1939 roku. Gdyby stało się to pod koniec sierpnia, jak planowano, Niemcy mogliby uderzyć podczas mobilizacji, a właśnie wtedy polska armia była szczególnie bezbronna, pisze wroclawyes.eu.
Naziści we Wrocławiu
Przybycie Niemców do Breslau z pewnością nie wróżyło nic dobrego. W 1933 r. stosunki polsko-niemieckie uległy zmianie, stopniowo ograniczano prawa ludności. We Wrocławiu Polacy mogli jeszcze dysponować domem przy ulicy Kościuszki z akademikiem dla studentów. W budynku mieściły się również biura dwóch czasopism przeniesionych z Berlina: „Małego Polaka w Niemczech” i „Młodego Polaka w Niemczech”.
Polakom udało się jeszcze wziąć udział w kongresie niemieckim w marcu 1938 r. i zgromadzeniu mniejszości. Kilka miesięcy później naziści przedstawili Warszawie szereg żądań, które oczywiście były dla Polski nie do przyjęcia.
Wkrótce Niemcy powrócili do swojej dyskryminacyjnej polityki. Bliżej wybuchu II wojny światowej Polacy we Wrocławiu byli poddawani coraz większym szykanom. Wszelka aktywność organizacyjna była natychmiast tłumiona. Naziści żądali nawet od Polaków zmiany nazwisk na niemieckie.
Już w czerwcu 1939 r. zakazano studentom uczęszczania na Uniwersytet Wrocławski. Polskie domy były okresowo przeszukiwane, konfiskowano książki. Policja nieustannie przesłuchiwała wiernych wychodzących z kościoła św. Marcina.
W połowie września 1939 r. lokalni działacze zostali aresztowani i wysłani do obozów koncentracyjnych. Polskie organizacje zostały rozwiązane, a cały majątek został przekazany nazistowskiemu kierownictwu Breslau.

Niespokojny sierpień
W sierpniu na ulicach Wrocławia panowało napięcie. Faszystowska ręka coraz głębiej wnikała w sprawy miasta. Ludzie próbowali cieszyć się letnimi wieczorami, odpoczywając na tarasach ulicy Świdnickiej i rozmawiając na codzienne tematy, jednocześnie miejscowi Żydzi czuli się coraz mniej bezpiecznie. Znęcano się nad nimi już jesienią 1938 roku.
Do dziś zachowały się liczne wspomnienia mieszkańców miasta z tamtych burzliwych dni. Na przykład Żyd Walter Tausk konsekwentnie zapisywał wydarzenia z lat 1925-1940. Siedem tomów jego zapisków zachowało się we wrocławskiej bibliotece.
Wydarzenia późnego lata wskazywały, że zbliża się wielka wojna. Tausk próbował załatwić dokumenty na wyjazd do Londynu, lecz bezskutecznie. Waltera szczególnie niepokoił fakt, że 17 sierpnia miały zostać zarekwirowane wszystkie samochody i omnibusy, a prywatne działki i pola miały zostać w krótkim czasie oczyszczone z upraw. We Wrocławiu brakowało również mięsa. Równocześnie trwały przygotowania wojskowe i szykowano się do agresji na Polskę.
Wobec miejscowych Żydów stosowano coraz więcej restrykcji. Na ławkach pojawiły się napisy zakazujące Żydom siadania na nich, a osoby łamiące prawo były natychmiast aresztowane. 22 sierpnia w polityce Niemiec wobec Polski nastąpił ostry zwrot. Był to pakt między Związkiem a Niemcami, który Polska musiała zaakceptować.
Według wspomnień żydowskiego historyka Kohna, ostatnie dni sierpnia były szczególnie niepokojące. Mieszkańcy Wrocławia otrzymali rozkaz przyniesienia do piwnic zapasów wody, lekarstw, alkoholu, waty, żywności i artykułów pierwszej potrzeby. Szkoły zamieniono w koszary. Żywność w sklepach można było kupić tylko na kartki. Ruch pociągów na kolei znacznie się zmniejszył, a wraz z nim dostawy pocztowe.
Z notatek Waltera Tauska dowiadujemy się, że 8 sierpnia w radiu ogłoszono, że szkoły zostaną zamknięte na pięć tygodni i zajęte przez wojsko. Żołnierzy zakwaterowano również w prywatnych mieszkaniach. Już 20 sierpnia gazety donosiły o zbliżającej się wojnie polsko-niemieckiej, a wieczorami grupy pijanych żołnierzy przemierzały miasto w poszukiwaniu alkoholu i kobiet.
Pod koniec sierpnia ewakuowano szpital żydowski, wyrzucając z oddziału ginekologicznego wszystkie pacjentki. Podobnie postąpiono z przytułkiem dla osób starszych i niepełnosprawnych oraz innymi placówkami medycznymi. Ludzie zostali wyrzuceni ze swoich domów i miejsc pracy. Najbardziej ucierpieli oczywiście Żydzi.
31 sierpnia wrocławianie otrzymali nakaz zamknięcia okien i nie zapalania światła wieczorem. Po fali upałów na ulice miasta nadciągnęła straszliwa burza z piorunami z każdym grzmotem której rósł niepokój jego mieszkańców.

Wrzesień 1939
Według Jerzego Marona, historyka z Uniwersytetu Wrocławskiego, 1 września Wehrmacht ostatecznie zrealizował swój plan agresji na Polskę. II wojna światowa rozpoczęła się jednak później niż planowano. Było to na rękę Polakom, którzy zdążyli dokończyć mobilizację.
W momencie wybuchu wojny we Wrocławiu znajdowało się dowództwo VIII Okręgu Wojskowego i inne jednostki bojowe, które zostały zorganizowane przez Niemców po przejęciu przez nich władzy w mieście. Wojsko tworzyło twierdze do głównego ataku na centrum Polski, natomiast Niemcy stacjonujący na Dolnym Śląsku mieli prowadzić działania bojowe w kierunku Warszawy.
Częściowa mobilizacja z 1938 r. przeszkoliła ponad 52 tys. żołnierzy. Po wybuchu wojny w VIII Okręgu Wojskowym zorganizowano 280 tys. żołnierzy.
Ambitne plany nazistów nie mogły nie wpłynąć na codzienne życie mieszkańców Wrocławia. Miejscowi mężczyźni znikali dosłownie na oczach przechodniów. W pierwszej kolejności wywożono tych, którzy nie byli związani z ważnymi dla wojny sektorami gospodarki. Ci, którzy wykonywali ciężką pracę fizyczną, jak np. górnicy, zostali na jakiś czas pozostawieni sami sobie.
Aby zrekompensować utratę siły roboczej, Polaków zastąpiono obcokrajowcami, jeńcami wojennymi i więźniami obozów koncentracyjnych. Na przykład Francuzi dobrowolnie zgłaszali się do pracy. Wiele obowiązków spadło na barki kobiet. Najtrudniej było tym, które miały dzieci i przed wojną były zależne od swoich mężów.

Życie w nowych warunkach
Wraz z wybuchem wojny kobiety zostały zmuszone do zastąpienia mężczyzn. Ci, którzy nie byli wykształceni, podejmowali się każdej pracy. Pod rządami Niemców mieszkańcy miasta, w tym kobiety, mieli jednak możliwość zdobycia wysokiego poziomu wykształcenia. Dlatego po wybuchu II wojny światowej osoby z wyższym wykształceniem mogły liczyć na lepszą pracę.
We Wrocławiu coraz częściej można było spotkać robotników przymusowych z Polski. To w pewnym stopniu ułatwiało życie rodzinom bez mężczyzn, bowiem opiekunka pomagała w pracach domowych i zajmowała się dziećmi, a kobiety w tym czasie mogły pracować.
Pomimo swojego okrucieństwa, naziści dbali o wzrost demograficzny. Kobiety w ciąży i małe dzieci były otoczone odpowiednią opieką. Niemcy mieli również wysoki poziom edukacji szkolnej.
Sytuacja z żywnością była trudna. Duża liczba personelu wojskowego wymagała odpowiedniej ilości żywności. Dla ludności cywilnej w dużych miastach Niemcy wprowadzili specjalne kartki żywnościowe. Wrocławianie mieli ograniczony dostęp do podstawowych artykułów spożywczych, higienicznych i opału.
Ludziom sprzedawano zepsuty chleb, brukiew zamiast ziemniaków i nawet kawa i herbata były wydawane na kartki. Wraz z postępem wojny lista produktów objętych restrykcjami tylko rosła.
W tym czasie Żydzi radzili sobie jak mogli. Próbowali zasymilować się z niemiecką kulturą i językiem i „zgubić się” w dużych miastach. Dotyczyło to jednak tylko Żydów niemieckich. Ci, którzy mieszkali w Polsce, nie znali języka okupanta, więc łatwo było ich rozpoznać w tłumie podczas rozmowy.
Naziści mieli w głowach ujednolicony obraz Żyda: kręcone kosmyki włosów wokół twarzy i haczykowaty nos. Jednak niemieccy Żydzi nie pasowali już do tego wizerunku, ponieważ przyjęli kulturę Niemiec, co nie miało miejsca w przypadku Żydów z Wrocławia.
Kiedy Niemiec widział Żyda, zgodnie z karykaturą w jego głowie, trudno mu było uniknąć problemów. Nazistowskie oko szybko znajdowało ofiary w tłumie i ochoczo popełniało swoje przerażające zbrodnie.